Temat dnia

Źródło: www.sxc.hu

85% czynnych zawodowo chciałoby zmienić miejsce zatrudnienia



Z badań wynika, że właściwie nie ma człowieka, który byłby naprawdę zadowolony ze swojej pracy - ponad 85% osób czynnych zawodowo chciałoby zmienić miejsce pracy.  „Niebezrobotni" to ludzie naprawdę sfrustrowani. Większość z nich nie ma jednak pojęcia, że nie będą szczęśliwsi, wciąż poszukując czegoś innego. Spełnieni poczują się dopiero wtedy, kiedy zrozumieją kilka prostych prawd dotyczących środowiska zawodowego, innych ludzi, a przede wszystkim samych siebie.

Obojętnie, dla kogo i gdzie pracujesz oraz czym się zajmujesz zawodowo - zawsze zostajesz sam ze swoimi prawdziwymi marzeniami, niespełnionymi oczekiwaniami, a przede wszystkim ze sobą. Żaden pracodawca na tym świecie i żadne miejsce pracy, które już istnieje lub które ktoś dopiero wymyśli, nie może zaoferować ci tego, czego naprawdę szukasz i pragniesz. I nikt poza tobą nie może naprawić tego, co zepsuło się w twoim życiu.

Twoja obecna posada jest najprawdopodobniej najlepszą, jaką mogłeś zdobyć, więc nie warto z niej rezygnować.  Tak samo, jak nie warto wierzyć w zapewnienia, że na każdego człowieka czeka jego wymarzony zawód dzięki któremu będzie szczęśliwy do końca swoich dni.

 

Być może dziś trudno ci już to sobie przypomnieć, ale wybierając swoją obecną posadę, musiałeś mieć ku temu jakiś powód. Sam o tym kiedyś zdecydowałeś i działałeś świadomie - nikt przecież nie budzi się rano z umową podjęcia pracy w kieszeni, jeśli jej wcześniej nie podpisał. Tylko wtedy, gdy przypomnisz sobie, co tobą kierowało, czego właściwie chciałeś, będziesz mógł się dowiedzieć, czego ci brakuje.

 

Czy pieniądze są najlepszą motywacją? Decyzja podjęcia pracy ze względu na wysokie zarobki jest jak najbardziej logiczna. Jednak spośród 85% tych, których dręczą ciągłe myśli o zmianie pracy, są także ludzie mogący się pochwalić sześcio- lub siedmiocyfrową kwotą rocznych dochodów. Dlaczego tak się dzieje?

Naukowcy odkryli, że motywacja nie wiąże się jedynie z wysokimi zarobkami, ale z pieniędzmi, których w porównaniu z innymi zarabiamy wiecej. Potwierdziło to następujące doświadczenie: badani musieli wybrać pomiędzy dwoma światami finansowymi. W jednym z nich zarabiali 60 000 euro, podczas gdy przeciętne dochody wynosiły 30 000; w drugim ich pensja sięgała 600 000 euro, jednak średnie zarobki wynosiły aż 100 000 000. Co zadziwiające większość wybrała niższą pensję - o wiele ważniejsze okazało się to, by własne dochody były wyższe niż zarobki innych osób.

Cały czas porównujemy się ze znajomymi, z krewnymi, sąsiadami. Tylko gdy zarabiamy więcej niż oni, uważamy, że zarabiamy dużo - niezależnie, jakie kwoty docelowe sobie wcześniej wyznaczyliśmy, co zdefiniowaliśmy jako granicę, po której przekroczeniu codziennie mielibyśmy ochotę (i możliwość) otwierać szampana. Badacze już dawno wskazali „porównania społeczne" jako ciągłe źródło niezadowolenia, niezawodny środek do utraty radości życia.

 

Podobnie jest z motywacją poprzez wyższy status, jaki możemy zdobyć dzięki wybranemu zawodowi.

Działa ona dokładnie tak samo jak motywacja za pomocą pieniędzy. Zadowala nas tylko to, co wywyższa nas ponad innych. Nawet jeśli wejdziemy w skład zarządu, wciąż mamy poczucie, że nad nami stoi przewodniczący. A gdy już zostaniemy przełożonymi, nasz wzrok zacznie błądzić ku innym szefom, którzy kierują jeszcze większymi przedsiębiorstwami i noszą ze sobą jeszcze bardziej imponujące insygnia władzy.

Gdy tylko zdobędziesz wyższy satus, przestanie ci wystarczać i znów zacznie dominować szara rzeczywistość. Tak będzie zawsze - niezależnie od tego, jak często będziesz zmieniać pracę.

 

Całkiem rozsądną motywacją jest chęć ulepszania świata. Walka ze złem nadaje sens naszej pracy, który jest niezależny od zapłaty, posiadania samochodu służbowego.

Osoba, która chce ulepszyć świat, wybrała szlachetny powód i tej zasługi nikt jej nie odbierze. Jednak z takimi motywami nierozerwalnie związane są szczególnie wysokie wymagania wobec samego siebie - i niestety równie nierealistyczne oczekiwania wobec zawodowej codzienności i sukcesu. Człowiek, który przy wyborze zawodu nie kieruje się pieniędzmi ani statusem, lecz wybiera go ze względu na korzyść dla ludzkości, oczekuje innego rodzaju wynagrodzenia - świadomości, że naprawdę coś zdziałał, że pracą swych rąk coś zmienił.

W pewnym momencie zawsze pojawia się bezradność, świadomość, że nie jest się w stanie sprostać wszelkim wymaganiom - a w związku z tym przychodzi frustracja, poczucie bezcelowości własnych działań i ogromne rozczarowanie.

 

Niezależnie od tego, co powodowało tobą przy wyborze zawodu, możesz być pewny, że zmiana pracy nie jest dobrym rozwiązaniem. Być może w tej chwili wydaje ci się, że wszystko na tym świecie jest intrygujące - wszystko oprócz twojej pracy. Jednak bardzo prawdopodobne, że ludzie wykonujący inne zawody mają to samo wrażenie.

 

Podziel się:

facebook    wykop
Na podstawie: www.rp.pl, Frustracja – zawodowy zabójca (odcinek I), 22 czerwca 2010 r