Czy wiesz, że...

« Powrót

Pechowcy i szczęściarze sami pracują na swój los


Wedle reguł prawdopodobieństwa, wszyscy ludzie powinni przeżywać przeciętnie mniej więcej tyle samo pozytywnych i negatywnych przypadków. Przy ocenie zdarzeń jako zesłanych przez zły los mamy do czynienia z pewnym efektem psychologicznym. Oceniamy je jako nienaturalne wtedy, gdy rzucają się nam w oczy, gdy nam doskwierają.

Brytyjski psycholog Richard Wiseman z University of Hertfordshire zaczynał karierę zawodową jako magik, natomiast później, już naukowo, zajął się badaniem szczęśliwego losu. W 1994 r. dał ogłoszenie do popularnej gazety, że szuka zdeklarowanych szczęściarzy i pechowców. Życiorysy i postaci tych, którzy się zgłosili, Wiseman poddał analizie, której efektem była teoria, że około 12% badanych rzeczywiście można uznać za szczęściarzy, a 9% - jako tych, których prześladuje pech.

Wiseman rozpoczął badania nad cechami osobowości wyselekcjonowanych przez siebie grup. Na ich podstawie stwierdził, że szczęściarze sami stwarzają sobie sytuacje przynoszące szczęście - dzięki swojemu sposobowi myślenia i zachowania - i na przykład częściej wygrywają rozmaite konkursy, bo po prostu częściej biorą w nich udział.

Podczas jednego z eksperymentów Wiseman nakazał badanym przekartkowanie gazety i policzenie zamieszczonych w niej obrazków. Za prawidłową odpowiedź obiecał nagrodę. To, czego nie zdradził badanym, to zdanie zapisane pięciocentymetrowej wielkości literami na jednej ze stron: „Proszę przestać liczyć! W gazecie są 43 fotografie!". Kto skierowałby na nie wzrok, miałby gotową odpowiedź i nie liczyłby się z ryzykiem podania złego wyniku przez błąd w liczeniu. Ale samozwańczy pechowcy częściej niż inni nie zwracali uwagi na napis, gdyż skoncentrowani byli na wyznaczonym zadaniu - i wciąż od nowa sprawdzali swoje obliczenia.

Rzeczywiście, pogodni ludzie postrzegają rzeczy i świat bardziej na luzie. Swoje spojrzenie zatrzymują na jego elementach tylko na chwilę, dzięki czemu mają szersze spektrum sprawy i korzystne rozwiązania nie umykają im tak często. Pogodni ludzie nawiązują i podtrzymują chętnie społeczne kontakty, zwiększając tym samym swoje szanse na poznanie ludzi, którzy w potrzebie mogą im być przydatni.

Szczęściarze postępują zgodnie ze swoją intuicją, patrzą optymistycznie w przyszłość, nie poddają się łatwo i próbują znaleźć w nieszczęściach dobre strony. Na dodatek, gdy „w czepku urodzeni" wyciągają los, który nie wygrywa, często oceniają to pozytywnie. Zdaniem R. Wisemana, wiele z osób biorących udział w doświadczeniu uważało się za szczęściarzy, chociaż byli na przykład ciężko chorzy lub stracili bardzo bliską osobę.

Ludzie ci za szczęśliwe zrządzenie uważali to, że przeżyli straszliwy wypadek, na przykład samochodowy. Dla pechowca zdarzenie takie byłoby jedynie potwierdzeniem, że jest prześladowany przez los.

Według Paola Bressnana, psychologa z Uniwerystetu w Padwie,  możemy żyć normalnie tylko wtedy, gdy uporządkujemy wydarzenia w związki i nadamy im znaczenie. Tak więc będziemy wiązać ze sobą odgłos grzmotu z nadciągającą burzą, a pojawiające się mdłości z posiłkiem, który właśnie skończyliśmy. Ludzie, którzy są skłonni do magicznego myślenia, częściej przypisują przyczyny zdarzenia losowi czy ponadnaturalnym siłom. Ulegają iluzjom poznawczym. Także dlatego, że pozwalają im one wieść życie wolne od trosk.

 

 

 

Na podstawie: studentnews.pl