Ostra awantura z szefem, oskarżenie o kradzież w biurze, romans z żonatym kolegą z sąsiedniego działu... Tego typu zdarzenia często skutkują koniecznością zmiany miejsca pracy. Problem polega na tym, że nie tylko trzeba je jakoś załagodzić czy rozwiązać w momencie ich dziania się, ale także trzeba sobie z nimi radzić długo po fakcie.
Pytanie, które może spędzać sen z powiek osobom mającym na sumieniu jakiś występek popełniony u poprzedniego pracodawcy brzmi: czy przyznać się do niego w obecnej firmie? Odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna. Z jednej strony najlepiej by było, gdyby cała sprawa poszła w niepamięć wszystkich zainteresowanych i by można było zacząć pracę w nowym miejscu z „czystą kartą". Z drugiej, każde podobne wydarzenie powinno nauczyć człowieka czegoś o sobie i ustrzec go przed popełnieniem podobnych błędów w przyszłości.
Ukrywanie sekretów jest równoznaczne z noszeniem w sobie wstydu. Wyznanie zaś prawdy przynosi ulgę, ale tylko jeśli nasza tajemnica zostanie przyjęta z wyrozumiałością. Daje nam to poczucie, ze zostaliśmy zaakceptowani i istotnie wpływa na naszą samoocenę.
Niestety, nie da się uciec od swojej przeszłości. Próby jej zatuszowania lub wybielenia prędzej czy później ujrzą światło dzienne. Zawsze znajdzie się bowiem ktoś „życzliwy", kto zachce podzielić się kilkoma niechlubnymi faktami z naszego życia (nawet, jeśli ubarwionymi) z osobami, które zależy nam, by miały o nas jak najlepsze zdanie.
Im bardziej zażyłe relacje łączą nas z drugą osobą, tym większa jest waga szczerości pomiędzy nami. Nie oznacza to jednak, że zawsze musimy jej mówić całą prawdę. Osoba, która dopuściła się wstydliwego czynu najpierw powinna rozliczyć się z niego przed samą sobą, a dopiero potem zastanawiać się, czy powierzyć swój sekret bliskiemu człowiekowi. Nie każdy bowiem jest na prawdę gotowy. Słowa mogą ranić bardziej niż czyny, a szczerość powinna przecież służyć dobru obu stron.
Przekładając tą wiedzę na życie zawodowe - przyznać się do naszych występków z przeszłości naszemu nowemu szefowi czy nie? Zależy to głównie od stopnia wzajemnego zaufania i szacunku. Skoro zostaliśmy przyjęci do firmy, to znaczy, że jesteśmy uważani za osobę kompetentną, mogącą przynieść korzyści organizacji. Jeśli dodatkowo mamy przekonanie, że nasz przełożony ceni nas jako osobę, tym bardziej szczerość z naszej strony zaprocentuje w jego oczach. Jeśli natomiast mielibyśmy podstawy sądzić, że wyjawienie naszego tajemnicy skończy się natychmiastowym zwolnieniem lub cała firma będzie zaraz o wszystkim wiedzieć, warto się mocno zastanowić nad tym krokiem. Uczciwy szef powinien zachować w takiej sytuacji całkowitą dyskrecję, podziękować za szczerość i przyjąć nasze zapewnienie, że podobne wydarzenie już nigdy nie będzie miało miejsca.
Pewnie wiele razy słyszeliśmy powiedzenia: „kłamstwo ma krótkie nogi" czy „uczciwość popłaca". Warto o nich pamiętać przed ujawnieniem naszych niechlubnych tajemnic, a nie po fakcie, gdy nasza reputacja zostaje mocno nadszarpnięta w kolejnym środowisku.